Publikacja w serwisie

Bookmark and Share

8884  odsłona

I. Ochodek-Szpak: Filozoficzny charakter wczesnej twórczości Kazimierza Wyki

Iwona Ochodek-Szpak

Filozoficzny charakter wczesnej twórczości Kazimierza Wyki

 

                                                                                              Motto:

                                                                                              „O nienawiści i złu świata myśleć

                                                                                              nie by upaść i by potępiać,

                                                                                              lecz by kochać i wierzyć”

 

            Zapomniany dziś autor tendencyjnych podręczników do literatury rozpoczynał swoją karierę twórczą w latach 30-tych ubiegłego stulecia. Był wówczas zafascynowany przede wszystkim personalizmem.

            Ludwik Fryde, bodaj jako pierwszy, poprawnie zaklasyfikował swego rówieśnika, pisał: „Tak zwaną krytykę personalistyczną uprawia wielu młodych krytyków, jak K. Wyka...”. Jerzy Kwiatkowski wielokrotnie podkreślał, popierając swój sąd fragmentami z tekstów krytyka, które: „wskazują niewątpliwie na personalizm jako na filozoficzno – moralną postawę ówczesnego światopoglądu Wyki”. Maria Janion akcentowała:  „ówczesną jego postawę nazywa się często personalizmem”. Omówmy to zagadnienie. Chodzi o to, by wskazać w oparciu o teksty krytyka z lat 1932 – 1939 elementy orientacji personalistycznej. Idzie także o to, by udowodnić, że zarówno wymienieni  na wstępie humaniści, jak i autorka tej pracy, mieli słuszność, zaliczając Wykę do krytyki personalistycznej.

            Ojcami chrzestnymi personalizmu byli: Jacques Maritain i Emmanuel Mounier. Kazimierz Wyka należał do pierwszych propagatorów w Polsce myśli Mouniera i grupy „Esprit”. Po latach wspominał: „byłem podówczas, przed trzydziestu prawie laty, jednym z pierwszych informatorów o grupie „Esprit” i personalizmie Emmanuela Mounier”. Zetknął się z nimi przebywając na stypendium we Francji. Nie ukrywając fascynacji dla swych francuskich rówieśników, pisał: „‘Esprit’ reprezentuje stanowisko, które najlepiej można by nazwać aktywistycznym anarchizmem chrześcijańskim w obliczu doczesności (…) dla członków tej grupy najważniejszą jest obrona ducha przed wciągnięciem go w usługi doczesności (…) obrona człowieka swobodnego duchem przed wszelkimi formami ucisku ziemskiego”. Wyka pozostawał pod wpływem osobowości lidera grupy, którego cenił za śmiałą postawę wobec rzeczywistości i moralną pasję. Oceniając zmiany, zachodzące we współczesnej mu kulturze francuskiej, podkreślał: „ta umysłowość wierzy w człowieka w ogóle (…) ta kultura buduje na osobowości poszczególnej, uznaje jednostkę (…), cechuje umysłowość francuską (…) wiara w człowieka niezaślepionego namiętnością, wiara w osobowość ludzką, bunt przeciw uciskowi schematyzmów, niwelujących dzisiaj wolną jednostkę”. Przytoczone wypowiedzi krytyka, nie tylko świadczą o akceptacji „prądów duchowych wśród młodzieży francuskiej”, odpowiadają również na pytanie: dlaczego doszło do tej aprobaty? Powtórzmy: wierzono w człowieka, jego osobowość, walczono o niego, ufając, że ma to głęboki sens. Zbliżyliśmy się zatem do centralnego zagadnienia krytyki personalistycznej. Personaliści, budując własną koncepcję człowieka, zwracali uwagę na dwa elementy: jego osobowość oraz powiązania jednostki z innymi ludźmi. Nim przejdziemy do omówienia wymienionych elementów, udowodnijmy, jak często pojawia się człowiek w przedwojennym pisarstwie Wyki. Kilka przypadkowych cytatów: „tylko człowiek”, „bawi się człowiekiem”, „Samotność człowieka”, „władają człowiekiem”, „posłannictwo człowieka”. Krytyka personalistyczna ujmowała człowieka przez pryzmat jego osobowości. Podkreślmy, człowiek obdarzony silną, wartościową osobowością „pełny, śmiały, człowiek na sobie oparty”, mógł z powodzeniem stawać do walki z otaczającą go rzeczywistością, której działania w latach 30-tych naszego wieku zmierzały do unicestwienia go.

            Personaliści, jak zostało zasygnalizowane, prezentowali człowieka „w sieci stosunków międzyludzkich”. Zasadniczym ich celem było „inicjowanie małych wspólnot, stwarzających optymalne warunki rozwoju osobniczego, oraz globalnego społeczeństwa, opartego na bazie grup wspólnotowych”. Z takim ujęciem zgadzał się Wyka, dość wspomnieć aprobatę własnego pokolenia oraz wypowiedzi krytyka, podkreślające rolę stosunków między ludźmi. Stawianie na te relacje miało prowadzić do likwidacji wyobcowania człowieka w świecie. Ludziom podobnie myślącym jest łatwiej w trudnej rzeczywistości. Oddajmy głos Wyce: „Człowiek w reakcjach swoich i odczuciu świata jest samotny (…). Przekroczenie samotności dokonuje się przez świadomość wspólnego czasu...”. Przedstawienie stosunków między ludźmi wiąże się z nieco szerszym problemem właściwym krytyce personalistycznej. Krzysztof Dybciak zauważył, że przedstawiciele tego nurtu próbują opisywać człowieka w świecie. Umiejscawiają go „w kontekście współczesnej cywilizacji”. Kazimierz Wyka również, by wspomnieć niejednokrotnie przywoływany tekst pt. „Perspektywy młodości”. Krytyk przedstawił w nim człowieka na tle rzeczywistości lat 30-tych XX wieku.

            Według personalistów: „Tekst literacki rozumiany jest jako zindywidualizowany znak osoby...”. Idzie więc o to, że krytycy tego nurtu mocno podkreślali indywidualności i charakterystyczność opisywanych przez siebie twórców. Zwracali uwagę na ich osobowość. Czy Wyka także? Oczywiście. Przytoczmy kilka cytatów: „Poezja Gałczyńskiego jest tak bardzo własna, tak do nikogo niepodobna dzisiaj...”, „Styl Andrzejewskiego jest bowiem samoistny, własny...”, „nagroda młodych winna być przyznawana (...) za to, co nazwałbym charakterystycznością danego pisarza...”, „osobowość poetycka, która wydała tę lirykę, w pewnym sensie być musiała bardzo zwarta...”, „krytyka poczyna być tym, czym jest w rzeczywistości, a mianowicie krytyką rozmaitych osobowości...”.

            Zdaniem personalistów, literatura powinna być „procesem komunikacji międzyludzkiej na poziomie osobowym i społecznym”. Czy dla Wyki również? Nie ulega wątpliwości. Oddajmy głos krytykowi: „Apelacja do wzruszeń czytelnika i przekazywanie wzruszeń własnych to cechy zupełnie przegnane z dzisiejszej poezji (…) Przyszłość osądzi, ile w tej świadomej oschłości było musu i niedostatku, z których uczyniono cnotę (…) Gałczyński (…) wzruszać pragnie czytelnika. Dba, ażeby czytelnikowi były wiadome osobiste przyczyny jego wzruszeń...”

            Literatura jest więc dla personalistów "dialogiem, wymianą wartości, procesem życia międzyludzkiego". Kazimierz Wyka pisał: "krytyka musi być oceną wartości (...) krytyk musi mieć swój system wartości". O systemie wartości bohatera tej pracy najwięcej wnieść możemy czytając "Perspektywy młodości". Jakie te wartości były? A właściwie jakie powinny być? Wyka wyliczał m.in. szczęście: "Szczęście jest szczęściem tylko przez tęsknotę za nim", piękno: "górne marzenia o jedynej wartości ludzi w Polsce, o pięknie (...) poszły w cień", wolność osobistą, niezależność, indywidualność: "nigdy nie będzie człowiekiem naprawdę (...) kto nie wierzył w niezastąpioną jedyną wartość samego siebie zanim począł siebie przystosowywać do świata". System wartości młodego krytyka zbliżony był do postawy Cypriana Kamila Norwida, który "podważał wszystko, co było fałszem" ale również "z dumą nieustępliwego rozbitka czcił i ku wierze poddawał wartości istotne". Można pokusić się o stwierdzenie, że poruszanie się wśród prawdziwych i uniwersalnych wartości stanowi wyróżnik krytyki Kazimierza Wyki.

            Prócz poszukiwania, odnajdywania i oceny wartości, krytyka Wyki miała jeszcze jedną cechę, która ułatwiała dialog z czytelnikiem. Idzie pozostawała w związku z życiem. Krytyk niejednokrotnie podkreślał ważność relacji: krytyka - życie, życie - krytyka. Zacytujmy: "metoda wiążąca utwór z problematyką życia (...) jest aktualna i świeża, bo jest metodą każdej wielkiej krytyki" albo "krytyka jest czymś dwuwarstwowym. W pierwszej warstwie osądzamy życie ze stanowiska potrzeb sztuki (...) Skorośmy tę granicę wytyczyli, oceniamy sztukę ze stanowiska potrzeb życia. To jest dopiero prawdziwa krytyka". O tym, że Wyka cenił wymienione relacje, świadczyć mogą także uwagi wypowiedziane pod adresem krytyka - Zygmunta Lubicza - Zaleskiego, któremu zarzucił "brak oceny sztuki ze stanowiska potrzeb życia".

            Omówmy tymczasem specjalistyczno - retoryczny wymiar krytyki personalistycznej. Jedną z jego cech jest bliski kontakt z czytelnikiem. Jak można go osiągnąć? Np. poprzez stosowanie 1 osoby l. mnogiej. Teksty Wyki sprzed wojny pełne są zwrotów typu: "Marzylibyśmy o książce", "Krótko mówiąc obserwujemy", "Otrzymaliśmy książkę drapieżną", "Odczuwamy dystans", "wyczuwamy i umiemy". Takie formy wypowiedzi pozwalają na zlikwidowanie dystansu pomiędzy nadawcą i odbiorcą tekstu. Czytelnika stawiają w roli partnera krytyka. Wreszcie podkreślają nastrój "kameralności i intymności" tego kontaktu. Bliski kontakt z czytelnikiem osiągnąć można także dzięki bezpośrednim do niego zwrotom. Przytoczmy z tekstów Wyki kilka przykładów: "Czytajcie Pałubę!", "jak ci się zdaje niecierpliwy czytelniku...", "Wybór i sąd pozostawić czytelnikowi", "Są to książki dla czytelnika świadomego trudne", "możnaby demonstrować czytelnikowi". Cytaty te wskazują, że Wyka liczył się ze swym odbiorcą, troszczył się o to, czy właściwie zinterpretuje utwór literacki. Wreszcie naprawdę odnosi się wrażenie jakby te teksty pisane były dla ludzi jedynie po to, by udowadniać własne umiejętności krytyczne i stawiać się w pozycji tego, który wie, ale tylko dla siebie.

            By właściwie oddziaływać na czytelnika należało stosować język bliski odbiorcom. Stąd często podkreśla się, iż krytyka personalistyczna świadomie odchodziła od języka nauki, zbliżając się tym samym "do literatury pięknej, publicystyki, pisarstwa ideologicznego i filozoficznego...". Zajrzyjmy do tekstów Wyki. Krytyk dość często posługiwał się przenośnią, która była związana z odmianą mówioną języka polskiego. Oto kilka stosownych cytatów: ""Pałuba" jest jak apteka hurtem wystawiona na sprzedaż", "Sanatorium pod Klepsydrą" to "szklarnia, w której nawet roślin nie ma". Twórcy współcześni krytykowi są jak "młody i gęsty zagajnik", rozważania Irzykowskiego prowadzą do wniosku, "że dobrze namalowany Kościuszko jest ważniejszy od dobrze namalowanej kapusty", ""Powrót" jest jak ogród". Prócz porównania, Wyka stosował często metaforę. Operowanie tym środkiem stylistycznym jest również charakterystyczne dla personalistów. Kilka przykładów: "dziwna jest starość Norwida", "Irzykowski jest tylko kopaczem, lecz domku jego nie ma przy żadnej ze studzien...", "Ta operacja nie zaszkodziłaby pacjentowi", ""Sól ziemi" - dobra w jednej szczypcie, kto wie, czy nie zniechęci w całej grudzie", rozwlekłość wynika z niewyczerpanej cierpliwości w dzierganiu słownej koronki".

            Uporządkujmy. Intymny kontakt z czytelnikiem, stosowanie języka zbliżonego do mowy potocznej, pełnego przenośni, metafor... Wzystko to miało swój cel. Jaki? Krytyka personalistyczna spełniała funkcję perswazyjną: "perswazja intelektualna, wzmacniana była perswazją emocjonalną". Chodziło więc o namawianie, przekonywanie, tłumaczenie, oczywiście, odbiorcy. Funkcja perswazyjna nie była jedyną przypisywaną temu nurtowi: Głowną rolą personalistów było: "stymulowanie życia literatury w wymiarze doświadczeń osobowych". Krytyka ta miała więc na celu pobudzać, zachęcać do działania. Inaczej, w sposób dynamiczny oddziaływać na odbiorcę. Powinna nadto ułatwić spotkanie osobowe pisarza z czytelnikiem, a także krytyka z autorem i odbiorcą". Czy działalność krytyczna Wyki spełniała te warunki? Trudno odpowiedzieć. Należałoby raczej spytać odbiorców czytających te teksty przed II wojną światową. Warto jednak zwrócić uwagę na pewien drobiazg. Redakcja "Verbum" w przypisach do tekstu Wyki - "Perspektywy młodości" zamieściła notatkę: "Artykuł (...) winien chyba wywołać dyskusję lub choćby stanowić bodziec do indywidualnych rozmyślań...". Na problematykę eseju zwrócili uwagę Jan Franciszek Drewnowski oraz Jerzy Siwecki. Pierwszy z nich podkreślał "ukazanie religijnych "perspektyw młodości"" przez krytyka. Kolejny akcentował "pesymistyczny obraz "likwidacji ideałów"". Widać więc, że w stosunku do Wyki można mówić o wspomnianym pobudzaniu, zachęcaniu...

            Zwróćmy uwagę na jeszcze dwa fakty, które potwierdzają personalizm autora "Starej szuflady". Otóż w latach 30-tych duża ilość tekstów Wyki drukowana była na łamach "Marchołta" - czasopisma o nastawieniu personalistycznym. Dość wymienić: "Ciągle krytyka", "Prądy duchowe wśród młodzieży francuskiej", "Słonimski", "Porocznicowe rozważania", "Problem i metoda". Gdyby Wyka nie czuł się personalistą, nie zamieszczałby swych tekstów w tym czasopiśmie.. Podobnie w katolickim „Verbum”, w którym ukazały się wielokrotnie przywoływane „Perspektywy młodości”.

            Powtórzmy raz jeszcze. W czym przejawiał się personalizm krytyka? W zainteresowaniu poglądami rówieśników znad Sekwany, w zwrocie ku szczególnej koncepcji człowieka, w specyficznym pojęciu roli, jaką ma do spełnienia literatura, w poziomie stylistyczno – retorycznym, w funkcji... Udowodnione więc zostało, że Wyka należał do krytyków nurtu personalistycznego. Pozostaje zadać pytanie: czy był to personalizm laicki, czy może religijny? Jerzy Kwiatkowski tendencyjnie zauważył: „personalizm Wyki jest areligijny, laicki. Nie ma nic wspólnego ani z katolicyzmem Mouniera i całej grupy „Esprit...” Zgodziła się z nim m.in. Maria Janion. Ale czy rzeczywiście to prawda? Swój sąd poparł Kwiatkowski zaledwie jednym cytatem, z którego niefortunnie dla Wyki, można wywieść podobne, jak wymieniony humanista, sądy. Nie można jednak tak bardzo uogólniać. Jak zauważył Krzysztof Dybciak, Wyka przeszedł w latach 1932 – 1939 przemianę światopoglądową, na którą złożyły się: „pobyt we Francji, narastające odrodzenie kulturalne katolicyzmu w Polsce, wzrost nastrojów religijnych w młodym pokoleniu i wreszcie wieloletnie studiowanie dzieł Brzozowskiego”. Ponadto, pamiętamy, Wyka propagował jako jeden z pierwszych działalność grupy „Esprit”, która była przecież w latach przedwojennych symbolem nowego nurtu we współczesnym katolicyzmie”. Nie ma więc mowy o tym, by Wyka był laickim personalistą.

            We wczesnej krytyce K. Wyki dostrzegamy również: bergsonizm, fenomenologie i egzystencjalizm. Oddziaływanie Bergsona wiąże się częściowo z intuicjonizmem w ujmowaniu rzeczywistości. Takie ujęcie jest sprzeczne w podejściem intelektualnym. Zakłada, że świat jest różnorodny, zmienny, nie mieści się w żadnych schematach.

            Fenomenologia. Idzie o fenomenologię Maxa Schelera, a ściślej o pojęcie tragizmu. W polemice z Ludwikiem Fryde, Wyka pisał: „Gdyby (…) pamiętał p. Fryde o Schelerze, nie robiłby odkrycia i zarzutu Kołaczkowskiemu, że bada tragizm w metafizycznej próżni (…) to była świadoma postawa metodyczna (…) Brzozowski też inaczej tragizmu nie badał, jak w metafizycznej próżni (…), bo nie rozumiem jak w ogóle można tragizm inaczej badać”. Z Schelerem wiąże Wykę nadto głoszona przez tego fenomenologa „współodpowiedzialność molarna” i „wspólnota osób”. Przytoczmy wypowiedź krytyka: „wiara w ideę zbiorową może być sprawą najbardziej osobistą, a indywidualne spojrzenie na świat mieści w sobie może rozwagę, szacunek dla form życia i myślenia zbiorowego”.

            Egzystencjalizm. Idzie o egzystencjalizm Martina Heideggera. We wstępie do „Starej szuflady” Wyka pisał o sobie: „ten młody (…) wiedział, że istnieje egzystencjalizm (…) Czytał Martina Heideggera „Sein und Zeit””. Wydaje się, ze wczesne teksty Wyki pełne są egzystencjalnego nastroju, któremu przynależą: tragizm, niepokój, trwoga, groźba... Kilka stosownych cytatów: „tragizm Pascalowy”, „Coraz bardziej niepokoi”, „drażniące poczucie niepewności”, „groźba zwisa (…) nad każdym”, „poczucie moralne niepokoi”. Egzystencjaliści postawili przed człowiekiem heroiczne zadanie, by zawsze wychodził poza samego siebie, kształtował własną postawę... Dlaczego? Po to, by mógł walczyć ze światem, który nieustannie „idzie swoim torem, nie bacząc na małe istnienie człowieka”. O problematyce tej jeszcze raz oddajemy głos krytykowi: „człowiek dlatego jest słaby i dlatego nigdy nie może czuć się zadowolony z siebie, by ciągle poprawiać siebie, by iść naprzód – słowem żyć”.


Publikacja umieszczona w Serwisie Publikacji Nauczycieli ODA, rok szk. 2002/2003

 
 

Serwis ODA - Strona główna > Pełny katalog publikacji  |   Strona autora/ów  |

Zamknij okno

góra

Serwis jest prowadzony przez Wydawnictwo „e media”